|
tancerz (16-02-2008)
Jakie są twoje pierwsze wrażenia z pobytu w USA?
- Bardzo miłe. Za raz po przylocie spotkałem kilku
swoich polskich fanów, którzy oglądali mnie w "You
can dance". Widać sława programu dociera nawet za
ocean. Do NYC przyleciałem w nocy. Widziałem
Manhattan po zmierzchu, był niczmy wielka łuna
światła. Zrobił na mnie wspaniałe wrażenie. Lepiej
wygląda na żywo, niż na jakimkolwiek filmie. Na
Manhattanie nawet o trzeciej w nocy jest ruch i
korki. To prawda, że to miasto nigdy nie śpi! Na
zajutrz po przyjeździe pobutka i zajęcia w szkole
na Brdw. Najpierw zrobiłem sobie wycieczkę po
dolnym Manhattanie. Odwiedziłem Soho i China Town.
Na targu rybnym sprzedawano moje ulubione ryby
Flądry. Te amerykańskie są większe od tych z
Gdańska. Leżały w kartonie z lodem. Nie miałem
odwagi ich kupić. Spotkałem też w nowojorskich
parkach wiewiórki moje ulubione zwierzęta. Są
zupełnie inne niż polskie "Basie". Amerykańskie są
szare i większe, z bardziej puszystym futerkiem.
Jedzą nawet chleb nie mogę się do nich
przyzwyczaić. Ale pogodziłem się, że nie wszystko
można mieć zawsze w tym samym kolorze. Jest ich
pełno wszędzie.
- Zwiedzasz miasto na piechotę, czy jeździsz
słynnymi nowojorskimi taksówkami?
- Chodzę pieszo. Mam żółte buty w kolorze
nowojrskich taksówek. Zasówam w nich szybko niczym
mały samochodzik. Na jednym ze spacerów spotkałem
być może przyszłą prezydentową USA Hilary Clinton.
Miała akurat spotkanie z wyborcami na Manhattanie.
Nagrałem ją na kamerę kiedy rozmawiała z ludźmi.
Pani Clinton zna się na politycznym marketingu,
gdyż pozowała do zdjęć jedynie z dziećmi o kolorze
skóry Obamy.
- Jak ci się podoba szkoła w Stanach?
- Od szesnatu lat studiuję taniec, byłem na
warsztatach w wielu szkołach w różnych krajach w
Europie. Tutaj mamy pięć zajęć z podstawowego
bloku między innymi z jazzu i tanieca
współczesnego a dodatkowo wybieramy kolejne z
hiphopu, baletu, pilatesu czy rozciągania. Sale
nie są duże, ale każdy się mieści w nich bez
problemu. Przy wejściu do szkoły podbijam
pieczątkę w sekretariacie. Zajęcia są dostosowane
do poziomu uczniów. Pierwszy raz miałem na
warsztatach tańca zajęcia z samoobrony. Ale myślę,
że przyda mi się w życiu, choć wolałbym z niej nie
musieć korzystać. Nie byłem jeszcze w nowojorskich
niebezpiecznych dzielnicach, ale jeśli tylko
znajdę przewodnika, to się tam wybiorę. Wolę
zobaczyć wszystko na własne oczy niż studiować z
przewodników. Nowy York jest chyba jednym miejscem
na świecie, gdzie można spotkać
siedemdziesięciolatka który ma na sobie odlotowe
okulary słoneczne i zwariowane ciuchy. Ludzie są
tu otwarci, uśmiechnięci i mili dla obcych. Jadąc
metrem bardzo łatwo jest nawiązać rozmowę. Znam
angielski, więc dobrze sobie tu radzę.
- Co cię kręci w tańcu?
- Szybkość. Kiedy tańczę mam uczucie, jakbym był
na kolejce górskiej w wesołym miasteczku. Taniec
daje mi niesowitą adrenalinę. Kiedy tańczę po
prostu odlatuje..
Marta Kossecka-Rawicz
|